Panorama kina światowego (20) - "Raj: Wiara"



Ile osobie religijnej brakuje do fiksacji na punkcie wiary? Niektórzy powiedzą, że niewiele i że takich sfiksowanych jest bez liku, wystarczy spojrzeć na Państwo Islamskie, sektę Boko Haram czy wcześniej na talibów. Jednak owe przekroczenie granicy nie dotyczy jedynie islamu. Pokazał to w swoim filmie Ulrich Seidl"Raj: Wiara" to druga część trylogii austriackiego reżysera.

Anna Maria (w tej roli bardzo autentyczna Maria Hofstätter) pracuje w przychodni rentgenologicznej. W swojej pracy jest sumienna, starannie wykonująca swoje obowiązki. Przełożeni nie mają do niej zastrzeżeń. Natomiast życiem prywatnym Anny rządzi religia, a dokładnie wiara katolicka. Zresztą już pierwsza scena filmu nie pozostawia cienia wątpliwości co do religijności głównej bohaterki. Oto bowiem obnażona do połowy, klęcząca przed dużym krucyfiksem kobieta okłada się po plecach biczem, przy okazji rozmawiając z Jezusem. To właśnie Anna Maria, owa przykłada pracownica rentgenologii, mieszkająca w dużym, piętrowym domu. Kobieta nie ogranicza się do samobiczowań. Popołudniami odbywa także wycieczki do biedniejszych dzielnic miasta. Nie przychodzi sama, bo na każdą wizytę taszczy ze sobą ogromną figurę Matki Boskiej. Niektórzy lokatorzy nie otwierają jej nawet drzwi, ale są też tacy, którzy przyjmują nietypowego gościa. Raz na kilka dni w domu Anny odbywa się coś na kształt spotkań kółka różańcowego. Do tego wszędzie pozawieszane krzyże lub święte obrazki. Jednym zdaniem: poziom świętojebliwości osiągnął swój największy pułap. Ale Anna Maria ciągle jest mężatką, zaś jej niepełnosprawny po wypadku mąż, Nabil (Nabil Saleh) to muzułmanin. Między niemłodymi małżonkami dawno nie ma już uczucia, choć z treści filmu widzimy, że to Nabil jest tym, któremu zależy na trwaniu związku. Miłością kobiety jest Jezus, i tylko on się dla niej liczy.

Jak zwykle w filmach Ulricha Seidla rzeczywistość pokazana jest bez ozdobników, bez przenośni, na surowo. Co zastanawiające, to nie muzułmanin jest tutaj fundamentalistą. Wyraźnie bardziej sfiskowaną stroną jest żona.

Autor, w koncu ceniony na świecie reżyser austriacki, chciał pokazać, że przegięcie na punkcie wiary, ortodoksyjność, zdarzają się nie tylko w islamie. Przecież nawet postrzegani jako oazy spokoju i pacyfizmu buddyści sięgają po broń i mordują, czego przykład mamy na Sri Lance,gdzie syngalescy buddyści walczą z hinduistycznymi Tamilami.


Czy "Raj: Wiarę" można oglądać w oderwaniu od dwóch pozostałych części tryptyku? Tak, jak najbardziej. To oddzielna historia. Czy w takim razie jest to film dla wszystkich? Niekoniecznie. Fani scen walki i rozlewu krwi na ekranie nie znajdą tu wiele dla siebie. Podobnie niepocieszeni po filmie będą zwolennicy historyjek o skrzywdzonych glinarzach na własną rękę rozwiązujących sprawy zabójstw. "Raj: Wiara" to film dla osób lubiących się zastanowić nad dopiero, co obejrzanym obrazem. Widzowie ci z pewnością zadumają się nad tym na ile reliigia, czy szerzej, wiara, rządzi naszym życiem i gdzie przebiega granica pomiędzy zwykłą religijnością a obłędem na punkcie Boga.

(Poniżej link do filmu z polskimi napisami.)

"Raj: Wiara"
tytuł oryginału: "Paradies: Glaube"
kraje: Austria, Francja, Niemcy
czas: 1h53
język: niemiecki
reżyser: U. Seidl
wykonawcy: M. Hofstätter, N. Saleh, R. Rupnik, J. Rafail, S. Jafarova
data premiery: 30.08.2012 r. (świat) / 14.10.2012 r. (Polska)

Moja ocena: 8/10



AUTOR NOTY: Jacek Wojciechowski

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

,,Błękitny Grom'' ("Blue Thunder") - 1983' - John Badham